Wstałam obudzona przez Lou.
-Wstawaj kochanie za godzinę jedziemy w jedno miejsce muszę ci coś powiedzieć.
-Ale co takiego?
-A to się dowiesz na miejscu. A teraz wstawaj na dole czeka śniadanie.
-No dobrze.-zamierzałam iść do łazienki ale Lou przyciągnął mnie do siebie i pocałował mnie bardzo czule.
-Kocham Cię.-powiedział i jeszcze raz mnie pocałował.
-Ja też cię kocham.-cmoknęłam go i poszłam do łazienki zrobiłam podstawowe czynności i zeszłam na dół na śniadanie. Po śniadaniu poszłam pooglądać Toy Story z Daisy Phoebe i Lou.
-OO Liaś by się ucieszył jak by się tu znalazł.- Lou powiedział i mnie przytulił.
-Noo.
Nie obejrzeliśmy całego bo Lou powiedział, że musimy już jechać. Pojechaliśmy. Siedzieliśmy cały czas w ciszy. Po 40 minutach byliśmy na miejscu. Było to niewielkie jezioro koło niego było duże drzewo. Na nim była huśtawka. Obok drzewa był koc i koszyk.Położyliśmy się na kocyku. Nie spytam się Lou co chce mi powiedzieć bo wiem że pewnie chce wybrać odpowiednią chwilę.
-Zjemy coś?
Z koszyka Lou wyciągnął dwie marchewki co wywołało u mnie uśmiech. Zjedliśmy marchewki i wtedy usiadłam się na huśtawce.
-Pobujam cię.-Lou zaczął mnie bujać powoli ale potem coraz mocniej i mocniej.
-LOUIS!!! MOCNO BOJE SIĘ!!!-po tych słowach Lou zatrzymał huśtawkę. -Ty mnie kiedyś o zawał przyprawisz ale i tak cię kocham.-Pocałowaliśmy się.
Wtedy Lou poszedł do koszyka i coś z niego wyciągnął i podszedł do mnie.
-Victoria wiem że nie wiadoma jest nasza przyszłość ale musisz wiedzieć, że cie kocham. Jesteś dla mnie najważniejsza. Chciałbym cię pocałować w kościele przed naszymi rodzinami mówiąc sobie sakramentalne tak. Czy zostałabyś panią Tomlinson?-nie wiedziałam co powiedzieć. Przed moimi oczyma pojawił się śliczny pierścionek zaręczynowy.
-Tak oczywiście Louis.-wskoczyłam mu na szyję i pocałowaliśmy się jak nigdy dotąd. Louis poszedł zadzwonić pilnie do kogoś bo nie odbierał od tej osoby od rana. Ja wykorzystałam sytuację i postanowiłam zapisać tą chwilę w moim notesie który zawsze nosze przy sobie.
"nie wierze Louis mi się przed chwilą oświadczył. Nie zapomnę jego słów do końca życia. Victoria wiem, że nie wiadoma jest nasza przyszłość ale musisz wiedzieć, że cię kocham. Jesteś dla mnie najważniejsza. Chciałbym cię pocałować w kościele przed naszymi rodzinami mówiąc sobie sakramentalne tak. Czy zastałabyś panią Tomlinson? Zgodziłam się. Kocham go jak szalona.
\/ictoria.
Kiedy Lou przyszedł powiedział, że Paul ma dla nich pierwszą piosenkę. Nazywa się Whats Makes You Beautifull. Po chwili zaczęło lać. Pobiegliśmy do samochodu i pojechaliśmy. Widoczność na drodze była bardzo mała a Lou nie jechał powoli.
-Lou proszę zwolnij nic nie widać. Boje się. Zatrzymaj się na poboczu i jak przejdzie to pojedziemy.-Lou wykonał moją prośbę. Po chwili usłyszeliśmy bardzo głośny pisk opon. Poczuliśmy bardzo mocne uderzenie i nic więcej.
x Harry x
Poczułem się jakby coś się stało. Przebudziłem się spojrzałem na Cece. Leżała obok mnie na łóżku cała i zdrowa. Zszedłem na dół do kuchni i nalałem sobie soku. Mamy nie bylo więc miałem całą chate dla siebie i cała nasza paczka spała u mnie. Chłopacy Trina Taylor i Caroline siedzieli w salonie i oglądali Toy Story. Dołączyłem do nich i po chwili zeszła Cece obdarowałem ją buziakiem. Po chwili dostałem telefon od nieznajomego numeru.
-Halo?
-Czy ty jesteś Harry przyjaciel mojego syna Louisa?-usłyszałem zapłakany głos kobiety. Wiedziałem coś musiało się stać.
-Tak. Czy coś się stało?
-Lo-louis i i i Vii-vi -victoria oni mieli wy-wy-wwypadek i oni nie żyją.
-Jak to nie żyją?!-Zrobiłem duże oczy i spojrzałem na resztę. Oni odwrócili na mnie wzrok i patrzyli się z niepokojem.
-Jeszcze zadzwonię do mamy Victorii. -kobieta rozłączyła się a ja patrzyłem się głupio j jeden punkt po chwili upadłem na ziemię i zacząłem płakać jak małe dziecko. Cece do mnie podeszła a ja ją mocno przytuliłem.
-Harry co się stało?-usłyszałem głos przyjaciela najbardziej opiekuńczego.
-Louis i Victoria.
-Co z nimi?!-odpowiedziała Trina.
-Oni nie żyją. - po chwili każdy się gdzieś zaszył i było słychać, że płaczą.
Nie będzie żadnego zespołu bez Lou to nie będzie to samo. On nam dawał siły i rozśmieszał w trudnych momentach. Victoria nadała sens mojemu życiu pokazała, że trzeba być flirciarzem żeby być szczęśliwym. Kochałem tą smarkulę. Jak siostrę. Co ja gadam ja cały czas ją kocham.
_______________________________________________________
Więc to koniec. Znudziło mnie to opowiadanie. Będzie inne ale nie będę pisała na spontana.
I tak pewnie nikt tu nie bywał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz