wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział V. We are One Direction.

Obudził mnie dźwięk telefonu. Dzwonił Harry. Spytałam go jak nazywa się ich zespół ale on nie chciał powiedzieć. Powiedział, że powie mi później na skype. Zeszłam na dół do taty, Tracy i Triny bo ja tak mam, że jestem śpiochem. Zjadłam śniadanie potem poszłam do toalety umyłam się i zrobiłam makijaż potem poszłam do pokoju i ubrałam się. Ten dzień postanowiłam, że spędzę z tatą, Tracy i Triną.
-Tatusiu. Jest jeszcze ta dobra budka z lodami w Madrycie? Tam gdzie zawsze jeździliśmy.-Trina spytała taty i wyszczerzyła się.
-Tak powinna jeszcze być byliśmy tam z Tracy 2 tygodnie temu. A czemu pytasz?-wtedy do Triny zadzwonił  Zayn i się od nas odcięła
-To może pojedziemy tam. Trina będzie szczęśliwa.-powiedziałam bo tata dalej nie wiedział po co się pytała. Przecież ona jest przenikliwa.
-W sumie możemy jechać. Powinno być super. Tylko przygotujcie się na 3 i pół godziny jazdy.
-Dobrze powinnyśmy wytrzymać.-powiedziała Trina bo Zayn musiał kończyć.-Dziękuje tatusiu. Kocham cię.-Przytuliła tatę i pocałowała w policzek. Po 10 minutach byliśmy gotowi do drogi. Wsiedliśmy do landrovera Tracy i taty i pojechaliśmy. Te 3 i pół godziny minęły w fajnej atmosferze. Dojechaliśmy tam. Moja siostra kocha Real Madryt ale tylko dlatego, że tam gra Cristiano Ronaldo. Ja tam nic do niego nie mam ale nie lubię piłki. Pech trafił, że CR7 jak to mówi na niego moja siostra przechodził koło niego. Trina zrobiła sobie z nim zdjęcie i wzięła autograf. Chciała też numer ale tata zdążył ją odciągnąć potem była na nas wszystkich zła dopóki nie kupiliśmy jej dużych lodów. Połaziliśmy jeszcze po Madrycie i potem pojechaliśmy do domu zobaczyłam tam idealny prezent dla Caroline. Mały złoty wisiorek z gitarą. Jak gadaliśmy przez skype powiedziała, że kocha gitary. Kupiłam jej kosztował 30€ ale tata płacił. Był korek nie miałam co robić więc w torebki wyciągnęłam kartkę i zaczęłam rysować dosyć długo staliśmy więc zarysowałam


całą kartkę. Tracy bardzo się spodobał mój rysunek i powoli dochodziła co tam na nim jest miała dużo pomysłów ale postawiła na abstrakcję. Wzięła ten rysunek do swojej szkoły rysunku. Powiedziała że będzie pokazywać co jej pasierbica robi z nudów a im się nie chce narysować kilku obrazków. Wszyscy się zaśmialiśmy. Po godzinie byliśmy w domu. Poszłam się umyć i przebrać w piżamkę. Weszłam do pokoju i zalogowałam się na skype bo miałam pogadać z Harrym. On będzie sam to nie będę się wstydzić mojej piżamki. Przytul mnie haha. Cały czas mnie rozśmiesza. Połączyłam się z Harrym a tam siedzi przed kamerką Louis.
-Emm Louis? Czy ja się nie pomyliłam.-powiedziałam od razu.
-Nie nie pomyliłaś się. Oni robią gorącą czekoladę w kuchni i naleśniki. Na esemesa odpisze ci jutro bo mam telefon w naprawie bo chciałem odpisać ale wtedy się akurat zepsuł a żadna moja siostra nie chciała mi pożyczyć telefonu.
-Nie ma sprawy.-uśmiechnęłam się i wtedy przed kamerką pokazali się wszyscy. Harry, Liam, Zayn i Louis. -Gdzie Niall?
-Niall jest jeszcze w Irlandi ale kontaktowaliśmy się z nim i zgodził się na pomysł jak nazwać nasz zespół. A i nie mam jak cię przytulić. Słodka piżamka.-Harry powiedział i wszyscy się zaśmiali.
-Dzięki. No to jak się nazywacie?-Wszyscy powiedzieli chórem.
-We are One Direction!
-Świetna nazwa. Jeden kierunek. Super.
-Dzięki. A wiesz kto ją wymyślił.-Liam ujął łyk gorącej czekolady.
-Kto? Niech zgadnę. Wy wszyscy?
-Niee. Harry to wymyślił.-Louis zajadał naleśnika.
-Harry. Jestem z ciebie dumna synu. -Wszyscy się zaśmiali a Harry ukazał swoje prześliczne dołeczki. Gadaliśmy jeszcze dosyć długo i potem poszłam spać. Harry napisał mi jeszcze sms'a "Lou cały czas o tobie gadał. Kolorowych :*" Kurde serio mu się podobam? Gada o mnie? Te pytania mnie nurtowały ale w końcu zasnęłam.

_____________________________________

Proszę komentujcie :P



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz