poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział VX.- Kocham cię mamusiu.

                                                         Victoria
Obudziłam się z mocnym bólem głowy. Nie pamiętałam nic po urwaniu się filmu. Na moim ciele poczułam ciepłą rękę. Odwróciłam się i zobaczyłam właściciela ręki. Był to Louis. Co on tu do cholery robi?!
-Louis wstawaj!-krzyknęłam i zaczęłam go budzić. Po chwili się obudził.
-O cześć skarbie. Wyspałaś się?-zapytał mnie i chciał mnie pocałować ale ja go odsunęłam.
-Co ty tu do cholery robisz?!
-Ty mnie wczoraj tu zaprowadziłaś i nie chciałaś mnie wypuścić.
-A czy my wczoraj. No wiesz? Czy nie pamiętasz?
-Nie nic nie zaszło. To dostanę tego buziaka?-zapytał mnie i zrobił minę jak kot ze shreka. Pocałowaliśmy się i zapukał ktoś do drzwi i momentalnie wparował już myślałam, że mama. Ale na szczęście to była Cece.
-Wstałaś już Tooo... Ooo. Będę mogła być chrzestną? A w ogóle co on tu robi? Twoja mama nie będzie krzyczeć? Masz coś do picia? A tak w ogóle to cześć Lou.
-Nie nie będziesz chrzestną jak na razie. Między mną a Vicky nic nie zaszło.-Louis powiedział i wygramolił się z łóżka. Był w samych bokserkach. Nie wiedziałam czy mówił prawdę. Ubrał się w to co miał na sobie wczoraj. Cece wyszła z pokoju i po niej weszła Trina. No to się zacznie.
-Vicky?! Co on tu robi?
-Spał. Tylko jak on wyjdzie żeby mama go nie zauważyła?
-Mama pojechała do pracy. Tata dzwonił i pytał czy potwierdziliśmy zaproszenia. Ty masz szczęście, że mamy nie ma. Nie bój się nic jej nie powiem. Louis mam nadzieję, że nie będę jeszcze ciocią.-zaśmiała się.
-No następna. Nic nie było. Nie bój się.-Louis jej odpowiedział.-wyszła z pokoju a ja za nią krzyknęłam.
-Dzięki.
Wygramoliłam się z łóżka i poszłam na poranną toaletę był dziś chłodniejszy dzień, ubrałam się i umalowałam. Potem zeszłam na dół do kuchni. Tam Cece, Caroline, Trina i Louis leczyli kaca.
-Oj wy nie potraficie leczyć kaca. Ja wam pokaże jak to się robi.-z lodówki wzięłam mleko i nalałam sobie w szklankę. Wypiłam to i potem wycisnęłam sok z cytryny do szklanki. Również to wypiłam. -No za 10 nie będę miała kaca. Idziemy do Harrego?
-Macie marchewki?-Louis zapytał-Bo to moje lekarstwo na kaca
-Tak. W lodówce mi też wyciągnij marchewkę skarbie.-powiedziałam do niego zakładając buty co podobnie robiły dziewczyny.-Ej o której jedziemy do domu x-factora?
-Pójdziemy po chłopaków i nas mama Harrego zawiezie.-Cece powiedziała i otwierała drzwi.
Poszliśmy do domu Harrego. Z Lou szliśmy za rękę i zajadaliśmy marchewki. Caroline zapukała do drzwi. Otworzyła mama Harrego.
-Cześć Anne. Jak chłopacy?
-Hej kochani. Wejdźcie. Jak dobudzicie Harrego to będzie w miarę dobrze. -Wtedy z góry zszedł Zayn i Niall.
-Wy wyglądacie jak siedem nieszczęść.- Louis powiedział i się zaśmiał.- Gdzie Liam? Bo Harry śpi.
-On pewnie w łazience jest. Anne mogłabyś dać coś do picia?-Niall zapodał a Zayn mu przytaknął. Anne podała im sok pomarańczowy.
-Jak będziemy mieszkać w domu x-factora nie damy się namówić Hazzie na pochlej party. Pierwszy i ostatni raz.-Odezwał się Niall trzymający się za głowę.
-Idę go budzić.-powiedziałam i poszłam na górę do pokoju Harrego.
-Harry wstawaj!-krzyknęłam mu nad uchem.
-Mamo jeszcze pięć minut.-odezwał się i zakrył głowę poduszką.
-Ja nie jestem twoją mamą. Wstawaj. Uderzyłam go poduszką.
-Ja nie śpię.-odezwał się ale się nie podniósł. Ponownie go uderzyłam.-Czy ja śpię?-znowu to samo. Uderzyłam go wtedy się chyba zdenerwował.-Ja nie śpię!!!-krzyknął ale i tak nie wstał. Poszłam po inne środki. Przyszłam z powrotem z miską wody. Całą jej zawartość wylałam na jego głowę. On chyba myślał, że ja to Lou.-Louis kurwa zabiję Cię!!-Krzyknął i się zerwał z łóżka. Ja założyłam ręce na krzyż.-O Vicky. To ciebie zabiję. Zaczęłam przed nim uciekać.


                                               Louis(w tym samym czasie.)
Patrzyłem na chłopaków. po prostu siedem nieszczęść. Jedliśmy kanapki zrobione przez Anne. Wtedy nagle z góry zbiegła Tori. Prawie zabiła się na schodach. Schowała się za wysepką w kuchni. Tam gdzie jedliśmy. Schowała się między moim miejscem a Liama.
-Mnie tu nie ma.-powiedziała i po chwili z góry zbiegł mokry Harry. Był wściekły.
-Gdzie jest Tori?-zapytał rozglądając się wszędzie.-Tori choć. Nic ci nie zrobię. Mam twoją mambę.-serio miał malinową mambę.
-Nie ma jej tu.-powiedziałem i spojrzałem na dół do Tori. I posłałem jej oczko.
-Haha Tori. Twój chłopak cię wydał patrząc się na ciebie.-Harry znalazł się koło mnie i wziął Victorię na ręce i wybiegł z nią do ogrodu. Nagle wszyscy usłyszeli plusk wody w basenie i śmiech Harrego. Wtedy nagle zaczął wołać o pomoc i wołał Tori. Wybiegłem jako pierwszy. Zobaczyłem, że Tori wypływa z wody plecami do góry. Wskoczyłem do wody i ją wyciągnąłem. Harry nadal ją wołał. Był bardzo przestraszony bo leżała bez ruchu. Chciałem jej robić sztuczne oddychanie ale ona się wtedy zaśmiała.

                                          Victoria
Harry mnie wrzucił do basenu. Chciałam go trochę nastraszyć więc udawałam topielca. Pod wodą potrafię wstrzymać oddech na bardzo długo więc z tym nie było problemów. Poczułam, że ktoś mnie wyciąga w wody. Cały czas słyszałam jak Hazza mnie wołał. No dobra już najedli się strachu a i tak nie mogłam ze śmiechu. Zaśmiałam się i podniosłam się. Harry położył się na trawie. Louis momentalnie wstał i mnie mocno przytulił.
-Nie strasz mnie tak więcej.-pocałował mnie a potem przytulił
-Puść mnie bo mokry będziesz.-powiedziałam. Ale i tak mnie nie posłuchał.
Wszyscy się bardzo przestraszyli. Już chcieli wzywać karetkę.
-Ej dobra my idziemy po walizki. Tori się przebierze i jedziemy do domu x-factora.-Cece powiedziała i poszliśmy do mnie do domu. Przebrałam się, pożegnałyśmy się z Triną, wzieliśmy walizki, nie musieliśmy jechać do dziewczyn po walizki bo walizki Cece przywiózł jej brat a walizki Caroline zostały przywiezione przez jej mamę. Poszliśmy z powrotem do domu Harrego. Zapakowaliśmy walizki do samochodu Anne i pojechaliśmy od nas był spory kawałek do przejechania. Byliśmy na miejscu chłopacy wnieśli do środka nasze torby. My rozmawiałyśmy z mamą Harrego. Wtedy chłopacy przyszli do nas.
-Mamo będę tęsknił.-Harry przytulił się do Anne. Zakręciła mi się łezka w oku a Louis mnie przytulił.-Kocham cię mamusiu.-jeszcze bardziej się do niej przytulił. Po głosie było poznać, że chyba płakał.
-Harry skarbie. Ja też cię kocham. Dzwoń o każdej porze dnia i nocy.-Anne chyba też płakała.-Idź już przyjaciele na ciebie czekają.-Powiedziała i uśmiechnęła się do niego i pocałowała w nos i odjechała. Spojrzałam na Lou i mu spływały mu po policzkach łzy.
-Lou a tobie co?-zapytałam go a on się mocno do mnie przytulił.
-Przypomniało mi się jak żegnałem się z mamą, Fizzy, Lottie, Daisy i Phoebe.-przytuliłam go mocno do siebie i pocałowałam w policzek.
-A mnie kto przytuli.-powiedział Harry ze udawaną smutną miną i łzami po pożegnaniu z Anne. Cece go przytuliła i on to odwzajemnił. Poszliśmy do środka. Okazało się, że zostały 2 pokoje dla chłopaków i jeden dla dziewczyn. Poszłam po klucze do naszego pokoju. Chłopacy dogadują się jak oni będą spać.
-Ja po proszę klucze do pokoju dla dziewczyn.
-Ile będzie was tam mieszkać w tym pokoju?
-Trójka.
-Proszę.-pani Tracy bo tak miała napisane na plakietce podała nam 3 komplety kluczy. Chłopacy gdzieś zniknęli z poczekalni wzieliśmy nasze walizki i z dziewczynami udałyśmy się do naszego pokoju.
-Ej jaki numer pokoju mamy?-Cece powiedziała jak wsiedliśmy do windy.
-Yy.... 68.
-Ok.-poszłyśmy do naszego pokoju i rozpakowałyśmy się. Pokój był przytulny. Chłopacy nie dali znaku życia. Ciekawe co się z nimi dzieje.
-Choćcie zobaczyć jakich mamy sąsiadów najpierw pokój na przeciwko a potem 67 i 69.-Powiedziała Caroline. Wyszłyśmy pokój na przeciwko nas miał numer 60. Zapukałam i otworzyła nam brunetka.
-Cześć, mogę w czymś pomóc?-powiedziała.
-Nie nic. Niedawno tu przyjechaliśmy i chcemy poznać naszych sąsiadów. Ja jestem Caroline, blondynka to Cece i brunetka to Victoria.
-Miło mi a ja to...-Vicky dokończyła za nią.
-Taylor Song.
-Tak skąd wiesz?
Wczoraj jak dowiedziałaś się, że przeszłaś dalej i prawie upadłaś na scenie złapał cię nasz przyjaciel. Liam
-Ach no tak. Ej a w ogóle on ma dziewczynę?
-Nie nie ma. Dobra my idziemy dalej poznawać naszych sąsiadów. Powiem Liasiowi w którym pokoju mieszkasz bo mu się chyba podobasz ale to nie jest nic pewnego.
Okej.-wymieniłyśmy się numerami i poszłyśmy do pokoju obok naszego 67. Zapukałam i było słychać hałas. Otworzył Niall. Jego uwagę przykuła Caroline.
-Cześć. Poznajemy naszych sąsiadów ja jestem Caroline to jest Cece a to Victoria a ty jesteś?
-Niall. Życzę wam powodzenia.-zaśmiał się i nie chciał powiedzieć o co mu chodzi.
-Z kim jesteś w pokoju?-zapytałam bo byłam ciekawa gdzie w pokoju jest mój chłopak.
Wejdźcie i zobacz.-weszłyśmy do pokoju stały 3 łóżka. 2 czyste i jedno zawalone ubraniami i duperelami do włosów. Lakiery itp.
-O mój boże.-reakcja Cece na zobaczenie tego łóżka.-kogo to łóżko?
-Zayna, Liam jest w łazience a Zayn poszedł po chipsy. Jesteśmy tu 10 minut już się boje co będzie później.
-Dobra my idziemy zobaczyć kto mieszka w 69 bo w 60 mieszka Taylor. Przekaż Liasiowi.
-Okej.-poszłyśmy do pokoju 69 zapukała Caroline. Ktoś wykrzyczał proszę. Weszłyśmy i nie mogłyśmy uwierzyć. Na podłodze walały się chipsy, żelki ubrania jakieś cukierki i nie wiadomo jeszcze co. Była nawet suszarka do włosów. Na jednym łóżku leżało 2 chłopaków.
-O cześć skarbie.-Jeden z nich odezwał się do mnie.
-Cześć Louis.- odpowiedziałam mu.
-Ooo matko co wy tu zrobiliście.-Cece złapała się za głowę.
-Chyba nie będziemy was tutaj za często odwiedzać ani wy nas bo nie chcemy mieć takiego bałaganu.-powiedziałam a Lou zrobił dziwną minę.
-Ja będę się wkradał do waszego pokoju chociaż po to żeby was przytulić-powiedział Harry i pokazał swoje dołeczki. Wtedy do Louisa zadzwonił telefon. Wyszedł na balkon śmiał się rozmawiał.
-Hazz nie wiesz z kim on rozmawia?-zapytałam go bo nawet nie powiedział kto dzwoni.
-Niee ale wypytam go.
-Dobra my idziemy do siebie do pokoju i zaprosimy Taylor. Zrobimy sobie wieczorek zapoznawczy.-Caroline powiedziała i wyszłyśmy ja poszłam do Taylor i ją zaprosiłam. Jak zna Lou to wypytam ją co nie co na jego temat. Taylor od razu się zgodziła i przyszłyśmy do naszego pokoju. Gadałyśmy dosyć długo i wtedy Tay zadała nam pytanie.
-Eej a kto wam się podoba z chłopaków z One Direction?
-Mi oczywiście i nieodwracalnie Louis Tomlinson.-powiedziałam i się zarumieniłam.
-No mi to się podoba Harry no Styles.-odpowiedziała Cece.
-Mi to Niall Horan. A tobie Liaś się podoba?-Caroline powiedziała i spojrzała na Tay.
-Noo mi się podoba Liam. Tori tobie się podoba Lou jak co ja cię mogę z nim spiknąć bo ja go znam dosyć długo bo kiedyś byłam jego sąsiadką w Doncaster.
-Niee to nic nie pomoże bo on jest moim chłopakiem już.-zaśmiałam się Cece i Caroline też.
-Oo to szczęścia życzę. Po rozstaniu z Hannah nie chciał się z nikim wiązać.
-Z jaką Hannah?-zapytałam bo Lou nie wspominał mi o niej.
-Z Hannah Walker byli ze sobą 2 lata. 3 miesiące temu zerwali. Pokłócili się o to że Lou chciał iść do x-factora. Hannah była spoko ale zaczęło jej odbijać jak Lou chciał spełniać swoje marzenia.
-Aha. Ej to my cię spikniemy z Liasiem. Jak na zawołanie Liaś wparował do nas do pokoju.
-Vicky. Louis powiedział, że zdaje na prawko jak on chce zdawać to ja postawie mu gumowe drzewa. On i samochód w jednym zdaniu to zagłada on po prostu teraz dał się poznać i nie jest wcale cichy. Tomlinson i spokój to jak ogień i woda oo cześć Taylor.
-Po prostu Tay. Nie lubię jak ktoś mówi do mnie Taylor.-Uśmiechnęła się do niego a on stał wpatrzony w nią jak w obrazek.
-Jak Lou chce zdawać na prawko. On chce się zabić. Nie no nie wiedziałam, że Lou ma ADHD. Spędzam z nim najwięcej czasu i nie zdążyłam tego zauważyć. A co tam najwyżej się zabije.-zaśmiałam się.
Gadaliśmy dosyć długo Tay i Li poszli na spacer a my poszłyśmy spać. Przez pół godziny starałyśmy się zasnąć bo Lou i Hazz się kłucili wreszcie się uspokoili i zasnęłyśmy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz