sobota, 20 lipca 2013

Rozdział X.- No bo będzie mały Styles.

                              Rok później (Finał X-factor)


Przez ten rok dużo się zmieniło. Niall i Caroline są razem podobnie jak Cece i Harry. Zmienił się już nie jest podrywaczem. Zayn i Trina cały czas są razem. Liam przechodzi kryzys w związku kłócą się z Tay podobnie jak ja i Louis. Cały tydzień się do siebie nie odzywamy. Hannah przez ten rok cały czas dzwoniła do Lou a on mnie olewał i poszedł za każdym razem z nią rozmawiać. Mam nadzieję, że przez tą kłótnie nie przegramy. Moją chwilę ciszy przerwał ktoś kto wszedł do pokoju bo Cece poszła na spacer z Harrym a Caroline do bufetu z Niallem. O 20 miał być finał.
-Mogę?-zapytał osobnik który wszedł do pokoju.
-Po co tu przyszedłeś. Z Hannah już nie rozmawiasz?-leżałam na łóżku odwrócona do niego plecami.
-Jeśli o to chodzi już z nią nie będę rozmawiać.
-Nie obchodzi mnie to.
-Victoria czy ty nie widzisz że przez ten rok byliśmy pokłóceni 5 miesięcy 4 dni 4 godziny 43minuty i 23 nie 25 sekund.-wtedy chyba spojrzał na zegarek że się poprawił. Zdziwiłam się że dokładnie to wiedział. Nie odwróciłam się do niego.
-Podobno szczęśliwi czasu nie liczą.-odparłam.
-A czy ja jestem szczęśliwy? Bez ciebie nigdy nie będę szczęśliwy. Proszę cię nie kłóćmy się. Już nigdy więcej.-poleciało mi kilka łez dziś jest nasza pierwsza rocznica nigdy bym o tym nie zapomniała.-Zrozumiem jeśli nie będziesz już chciała ze mną być. Nie zasługuje na ciebie.-Wtedy już przegiął. Kocham tego debila. Nie powiedziałam mu jeszcze tego czekam na właściwą okazję.Wtedy się odwróciłam i zobaczyłam klęczał i miał jedną niebieską różę. Były widoczne też jego łzy na policzkach.
-Louis. Myślisz że gdybyś nie zasługiwał na mnie to byśmy  byli razem?.-podeszłam do niego. Wstał i przytuliłam go mocno potem się pocałowaliśmy.-Nie wierzę, że wytrzymałam rok z takim wariatem jak ty.-pocałowaliśmy się znowu i położyliśmy się na łóżko. Gadaliśmy i wtedy zadzwonił telefon Lou. To był Harry bo pokazał mi telefon. To smutne, że myśli, że chce go sprawdzać. Lou dziękował za coś Harremu i Cece i się bardzo cieszył.  Nasz spokój nie wytrzymał długo do pokoju wparował Zayn.
-Kto zajebał mój lakier do włosów?! O pogodziliście się.
-Trina tu była i go tu schowała.-powiedziałam bo Lou pokazywał znak, że to on go wziął miał go w tylnej kieszeni spodni. Wyciągnęłam go i podałam Zaynowi.
-No Lou masz szczęście. Gdybyś ty go wziął to byś już nie żył.-Zayn wyszedł z pokoju i zamknął drzwi.
-Dzięki skarbie. -pocałował mnie z czoło i uśmiechnął się do mnie.
-Ostatni raz ratuje ci tyłek. Jak widzisz że lakier ci się kończy to idź do sklepu sobie kup. Bo niedługo mój lakier zaczniesz podkradać.-Uśmiechnęłam się do niego.
Po pół godzinie przyszła Cece i Caroline wygoniły Lou i zaczęłyśmy próbę. Wyszło nam świetnie. Skończyłyśmy próbę o 19. Stresowałyśmy się jak nigdy. Poszłyśmy do naszych stylistek zrobiły nas na bóstwo. O 20 byłyśmy już gotowe jak inni uczestnicy. Taylor niestety odpadła tydzień temu i Liam był smutny. Jak dobrze zrozumiałam sms od Liama to się pogodzili z Tay.
Zostało 4 uczestników. Sweet Girls, One Direction, Rebecca Ferguson i Matt Cardle.
.................................................................................
                    Po finale ogłoszenie wyników.

Chłopacy zaśpiewali Torn moją ulubioną piosenkę. Teraz ogłoszenie wyników. Ogłaszała je Nicole Scherzinger. Staliśmy na scenie przeplatani. Louis, ja, Harry, Cece, Niall, Caroline,Liam, Zayn. Matt i Rebecca stali kawałek od nas.
-Trzecie miejsce z ilością głosów 9569 zajmuje zespół One Direction.-Chłopacy byli szczęśliwi chociaż, że zajęli 3 miejsce.
-Teraz macie szanse wy wygrać.-Louis powiedział ja złapałam mocniej Hazze i Lou za ręce.
-2 miejsce z ilością głosów 10396 zajmuje Rebecca Fergusson.-Coraz większe szansę.-Pierwsze miejsce z ilością głosów 12459 oraz podpisanie kontraktu z Syco Music zajmuje.. Matt Cardle..-No i wszystkie nadzieje upadły. Po policzku zleciała mi łza Lou ją otarł.
-Skarbie nie płacz.-Przytulił mnie mocno do siebie.
-Harry, Zayn, Liam, Niall i Louis możecie na chwile zostać?-Nicole spytała ich.
-Oczywiście jeśli Sweet Girls mogą zostać z nami na scenie.-Odpowiedział loczek.
-Ależ nie ma problemu.- Nicole odpowiedziała.-Ktoś chcę z wami porozmawiać chłopcy. -Na scenę wszedł Paul Higgins.
-Chłopcy jeśli chcecie możecie podpisać ze mną kontrakt na 2 miliony w Syco Music. Nie ważne, że zajęliście trzecie miejsce ale słyszałem jak śpiewacie.-chłopcy spojrzeli się na siebie wzajemnie wiadomo jaką podjęli decyzję. Każda z nas po wiedziała.
-Niech dziewczyny sweet girls odpowiedzą za nas.-Nie no Lou nas rozwala po prostu. Mamy za nich decyzję podjąć. No wiemy co dla nich dobre. Ale lubimy ich wkręcać.
-Louis to mój chłopak- zaczęłam.
-Harry to mój chłopak-podążyła za mną Cece
-A Niall to mój chłopak-dokończyła Caroline.
-A Zayn to chłopak mojej siostry a Liam to chłopak Taylor Song. Tydzień temu odpadła-dążyłam dalej.
-Więc jeśli się zgodzimy too..-Cece spojrzała na Caroline.
-To nie będziemy się z nimi widywać i nie będą mieli dla nas czasu i znajdą sobie inne dziewczyny.-Chłopacy się na nas dziwnie spojrzeli. Caroline powiedziała
-Więęęcc- powiedziałyśmy razem i spojrzałyśmy się na siebie z "wyrzutem sumienia"
-Zgadzamy się!!-chłopacy się zaczęli wariować a my się śmiałyśmy. Cece z najmniejszym entuzjazmem.  Lou do mnie podszedł.
-A zobaczysz ja sobie znajdę inną-pocałował mnie w czoło.
-A ja sobie znajdę innego. Nawet nie będę po tobie płakać.-przytuliłam się do niego. Poszliśmy do swoich pokoi. I za chwile Harry wpadł do naszego pokoju.
-Pochlej party się szykuje!! Yeeeaaah.-Przez ten rok pochlej party mieliśmy co tydzień a nawet kilka razy w  tygodniu. Każdy znalazł swój sposób na kaca więc było git.
-Harry skarbie wynocha. Kocham cię ale muszę poważnie pogadać z Caroline i Victorią.-poleciała jej łza po policzku.
-Skarbeńku co się stało.-Harry podszedł do Cece i ją przytulił ale ona go ostro potraktowała.
-Harry kurwa wypierdalaj do Tomlinsona!!-On tylko podniósł ręce w geście obrony  i wyszedł.
-Cece co się stało?-Zapytałam ją bo rozpłakała się.
-Noo.-dodała Caroline.
-Noo.. No bo..-nie mogła nic powiedzieć przez łzy.-No bo będzie mały Styles.-wtedy pokazała nam test ciążowy. Pozytywny.
-Coo?! Ale jak? Z tego co myślę to Harry nie wie?-zapytałam ją.
-Nie nie wie. Kurwa nie chce mu zniszczyć kariery.
-Czekaj z moich obliczeń wynosi, że wiesz już jakiś miesiąc.
-Skąd wiesz?-zapytała mnie.
-Bo od miesiąca nie pijesz z nami na pochlej party. Dlaczego nie powiedziałaś szybciej?!
-Bo się bałam.
-Taaak to teraz bój się jak powiesz to Hazzie.
-Nie powiem mu.
-Jak to nie musisz mu powiedzieć. Kurwa Cece 22!!!
-No pięknie po prostu zajebiście zabije nas. -Ja nie wiedziałam o co chodzi dziewczynom.
-A o co chodzi?
-Bo zdjęcie grupowe jest robione i chcą też z nami zdjęcie. Rozmowę dokończymy później. Ubieramy te sukienki i idziemy włosy mamy ogarnięte bo jeszcze po występie a ja zaraz do was dojdę tylko makijaż poprawię. -Uwierzyłam dziewczynom. Po co miały by kłamać. Ubrałam  sukienkę  dziewczyny też Cece została z pokoju a Caroline prowadziła mnie na dwór.
-Ej. Gdzie do chuja jest robione to zdjęcie?-Byłyśmy a raczej byłam koło fontanny bo jak się odwróciłam Caroline ani Cece nie było. Nie wiem dlaczego obeszłam fontannę dookoła. Stał tam stolik dla dwóch osób i świeżo zapalone świeczki. Wtedy przypomniało mi się, że ja i Lou mamy dziś rocznicę.
-Kurwa!-krzyknęłam i któś mi zakrył oczy.-odwal się człowieku!!
-Czy ładnie tak przeklinać? Jak mam sobie iść to idę.-Poznam ten głos wszędzie. Złapałam go za rękę.
-Louis skarbie przepraszaa ooo kurwa jaki sexy.-zmierzyłam mojego chłopaka wzrokiem. W garniturze wygląda bardzo słodko i sexy.
-OOoo kurwa jaka sexy.-zaśmialiśmy się. Louis złapał mnie za rękę i pomógł usiąść przy stoliku a zaś sam usiadł na przeciwko spojrzał mi głęboko w oczy. Teraz liczył się tylko on. Ale czy ja go kocham czy tylko rano sobie tak wmówiłam? Tak na pewno go kocham. Teraz to wiem i czuje.
-Podano do stołu.-odezwał się Liam w stroju kucharza i na nasze talerze położył po dwie marchewki.-To na pewno był pomysł Lou. Śmieszny a za razem słodki pomysł.-Bonne apetite.-Liaś się ukłonił po czym oddalił się od nas.
-Victoria mam coś dla ciebie.- Lou z fontanny wyjął  woreczek czarny a z niego wyciągnął smukłe pudełeczko.-Proszę.-podał mi pudełko. Otworzyłam je i moim oczom ukazała się przepiękna bransoletka z białego złota i było na niej wygraderowane(czy jak to się tam pisze xD) Lou & Vicky <3 Forever toghetcher <3 16.07.10.zakręciła mi się łezka w oku, która po chwili zjawiła się na policzku.-Kocham Cię.-OMG. Powiedział to kocha mnie.
Wstałam a Louis zaraz po mnie.
-Louis nie mogę tego przyjąć.
-Ale dlaczego?-zrobił smutną minę.
-Bo ja dla ciebie nic nie mam.
-Nie muszę nic dostać od ciebie. Ważne, że ty jesteś ze mną. To mi wystarcza.-Pocałował mnie czule ale tak jak nigdy. Czułam jakby motyle z brzucha miały się zaraz wydostać na zewnątrz. Po pocałunku Lou założył bransoletkę na mój nadgarstek. Założyłam ręce na jego szyję.
-Nie wierzę, że wytrzymałam z tym wariatem prze de mną rok. Kocham cię.-znowu się pocałowaliśmy. Jednak chwilę później stało się coś co ani ja ani Louis nie przewidzieliśmy. Louis dostał telefon. Słyszałam jak Lou mówi że włączy na głośnik.
L:Harry mów teraz.
H:No bo zrezygnowaliśmy z pochlej party i postanowiliśmy się spakować no i skończyliśmy pakować mnie i ciebie i poszliśmy pakować dziewczyny i Caroline sięgała coś z półki w łazience i się potknęła i przewróciła się na Cece i Cece teraz leży w szpitalu bo głowę sobie rozwaliła bo uderzyła o kant od prysznica i krew jej leciała i ja wziąłem twój samochód i zawiozłem ją bo karetki pojeby nie mieli wolnej i ona jest nie przytomna.
V:Ja pierdole! Zaraz tam będziemy.-Harry się rozłączył i szybko pobiegliśmy do szpitala. Dobrze, że nie miałam szpilek tylko trampki. Po 10 minutach byliśmy w szpitalu. Niall czekał na nas przed wejściem. Pobiegliśmy do sali a właściwie przed salę gdzie leżała Cece. Wszyscy tam byli nawet Tay. Najbardziej płakała Caroline i Harry. Liam przytulał Hazze a Zayn Caroline. Brunetka zauważyła mnie i pobiegła bo mnie a ja ją przytuliłam.
-Vicky ja nie chciałam na nią się przewrócić. Przepraszam. Ja na prawdę nie chciałam.
-To nie jest twoja wina. Nie obwiniaj się.-wtedy z jej sali wyszedł lekarz. Louis bardzo płakał chociaż nie wiedziałam dlaczego.
-Kto tu jest z rodziny Cece Adams?
-Ja.-odezwał sie.....

                                                Louis
Kurwa. To nie miało wyjść na jaw. Tak się omówiliśmy. Chcieliśmy im powiedzieć później. Ale dlaczego w takich okolicznościach. Płakałem jak bóbr bo ona jest moją.. Moją tak jakby siostrą. Moja mama wyszła za mąż za tatę Cece jest z nim nadal. Z jej sali wyszedł lekarz.
-Kto tu jest z rodziny Cece Adams?
-Ja-Odezwałem się bez wachania wszyscy się na mnie spojrzeli.
-Kim pan dla niej jest?
-Bratem.
-A więc panie Adams.
-Nie Tomlinson.
-Aha nie będę wnikał. Ale na pewno jest pan z rodziny?
-Tak.
-A więc. Stan pańskiej siostry nie zagraża życiu. Dziecku też nic nie jest. Zostanie jeszcze tydzień w szpitalu i zobaczymy co dalej.(O jakim on dziecku gada)
-Dobrze a czy możemy do niej wejść na chwilę?
-A ilu was tu jest?
-Ósemka.
-No dobrze ale proszę nie przemęczać Cece. Jest osłabiona max 20 minut możecie być tutaj.
-Dobrze.-lekarz poszedł i wszystkie oczy były skierowane na mnie.
-Siostra?!-Wszyscy powiedzieli chórem.
-Tak siostra. Możemy do niej wejść na 20 minut.
-To dlaczego nie była z tobą w Doncaster? Przed x-factorem?- zapytał Harry.
-Bo ona szybciej przyjechała do Londynu i postanowiliśmy że będziemy udawać, że się nie znamy.
Weszliśmy do niej. Miała bandaż na głowie ale grzebała już w telefonie.
-Jak się masz siostrzyczko?-zapytałem jej a ona się do mnie uśmiechnęła.
-Oni już wiedzą?
-Taaak. Który miesiąc?
-Ale o co ci chodzi?-zapytał Harry.
-Pierwszy.-Cece odpowiedziała-Harry będzie mały Styles, ale nie musisz się przyznawać zniszczysz sobie karierę już na samym początku.
-Chyba żartujesz!? Ja się ciesze jak nigdy. Może i mam 17 lat ale będę tatą. Yeaaah.
Victoria była smutna nie wiedziałem dlaczego. 20 minut minęło i poszliśmy do domu x-factora jutro się wyprowadzimy. Po drodze zatrzymałem Vicky. Reszcie kazałem iść do swoich pokoi.
-Dlaczego jesteś smutna?
-Bo nie powiedziałeś mi prawdy.
-A chcesz znać prawdę?
-Tak.
-To więc. 5 lat temu moja mama wyszła za mąż za tatę Cece. Nadal z nim jest. A ten brat co przywiózł jej niby walizki do ciebie to był nasz kumpel i były Cece. Matt.-Pocałowałem ją i poszliśmy do swoich pokoi. Po pół godzinie zasnąłem. Nie mogłem przestać myśleć o Vicky. O kurwa! Jutro po południu miałem z Cece jechać do Doncaster. Może Vicky pojedzie ze mną.




__________________________________________________________________________-


Sorry że tak długo nie dodawałam nowego wpisu. Mam nadzieje że się podobało.
16.07.10-to data ja Lou i Vicky zaczęli ze sobą być.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz