Wstałam koło 5. Spojrzałam na telefon był sms od "lokers :)" odczytałam go "Hej. To co wyjeżdżasz. Może mógłbym jechać z wami na lotnisko? :). odpisałam natychmiastowo. "Hej. Pewnie moja mama nie będzie sama wracać z lotniska. A Louis w domu?" Hazz odpisał minutę później. "Jest u mnie ale zaraz będzie szedł na pociąg do Doncaster. A o której mam być u ciebie?" Poszłam do Triny i spytałam o której mamy samolot. Kiedy zdobyłam potrzebne informacje odpisałam Harremu. "Bądź u mnie o 6 bo o 6.30 mamy samolot.. Lokers odpisał zanim odłożyłam telefon. "Ok. :* :P :)". Poszłam odwiedzić toaletę. No może trochę się zmienię i zrobię sobie makijaż. W szafki wyciągnęłam całkiem nowe kosmetyki które dostawałam na różne okazje. A to urodziny,boże narodzenie, wielka noc i tak dalej. W końcu zrobiłam ten makijaż. Wyszedł całkiem nieźle. Ubrałam się i zadzwonił dzwonek do drzwi. Spojrzałam na telefon i była już za minutę 6. Trina otworzyła.
-Cześć jestem Catherina, a ty? Pomóc w czymś?- Cała moja siostra. Jak zwykle otwarta na nowe znajomości.
-Harry ja yy ja...
-On jedzie nas odwieść z mamą na lotnisko. To jest mój przyjaciel. Harry proszę wejdź.-Wychyliłam się zza Triny i uśmiechnęłam się do niego.
- Vicky ty masz makijaż?! Jak ślicznie.-Trina wychaczyła mój wygląd podobało się jej. Wtedy poszła robić śniadanie.
-Harry może zjesz z nami?-moja mama zeszła z góry.
-Nie dziękuję.
-Nie ma mowy jesz z nami śniadanie.-odezwałam się.
-No dobrze.
-Mamo Harry jedzie z nami na lotnisko.
-Dobrze. No porozmawiamy sobie o was. A od kiedy jesteście razem?-wtedy Harry się zakrztusił.
-Mamo. My nie jesteśmy razem. To mój przyjaciel.
-Potwierdzam.
-Ja kocham Harrego..-Harry spojrzał na mnie i mama i Trina zrobiły to samo.-ale dołeczki.-wtedy wszyscy się zaśmiali a Hazz pokazał dołeczki. Po zjedzonym śniadaniu pojechaliśmy na lotnisko. Do odprawy zostało 10 minut. A Harry chciał pogadać. Poszliśmy na cole.
-A więc o czym chciałeś pogadać?
-Wiem ci się stało wczoraj między tobą a Louisem. Dlaczego uciekłaś?
-Sama nie wiem. Miałam kiedyś chłopaka ale strasznie mnie zranił. Nie chce żeby to się powtórzyło a Louisa znam niecałe 3 dni.
-Ja też go znam tyle. Wątpię żeby bawił się dziewczynami. Jest za cichy.
-Ej a w ogóle ile on ma lat?
-Ja mam 16. Liam, Niall, Zayn mają 17 a Louis 18. Ty też masz 16 bo chodzę do równoległej klasy z tobą.
-18!? A czy on nie jest za stary dla mnie?!
-Nie. Super będzie w domu x-factor. Mam nadzieje, że przejdziemy bo chce tam być z wami w tym domu. A już na pewno z tobą i Cece. Na moje Caroline pasuje do Nialla i to jak. To od razu widać. Nie trzeba znać ludzi żeby to wiedzieć. -Pożegnałam się z Harrym buziakiem w policzek. Poszłam na odprawę lot cały przespałam. Po locie udałam się do wyjścia Trina za mną. Wtedy odebraliśmy bagaże i pojechaliśmy wcześniej wynajętą taksówką do domu naszego taty. Przywitał nas buziakiem w policzek. Podobnie zrobiła to jego "narzeczona". Tracy bo tak się nazywa zaprowadziła nas do pokoju gościnnego, który zanim z mamą wyprowadziłyśmy się do Angli to był mój i Triny pokój. Rozpakowałyśmy się i poszłyśmy na dół zjeść obiad.
-Musimy wam coś powiedzieć.-tata się odezwał.
-Co takiego tatusiu?-odezwała się Trina zawsze mówi tatusiu.
-W sierpniu bierzemy ślub i was i mamę zapraszamy.-bardzo się ucieszyłyśmy na tą wiadomość.
-To wspaniale! Tracy pokaż pierscionek!-Trina powiedziała a Tracy pokazała pierścionek. Na prawdę był śliczny.
Poszliśmy z Triną odwiedzić naszych starych znajomych i zwiedzić Barcelonę. Wróciłyśmy wieczorem. Poszłam się umyć i poszłam spać.
____________________________________
I jak wam się podoba? Skomentujcie. To dla mnie bardzo ważne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz