wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział VIII.- Ty palisz?!

Nadszedł dzień na który cała nasza ósemka czekała. X-factor. Mieliśmy być nam na 15 więc mieliśmy trochę czasu by poćwiczyć. Denerwowałam się jak nigdy. Nie wiedziałam czy przejdziemy i dojdziemy do finału. Dostałam od każdego smsa.
Louis:'' Hej słonko. Nie denerwuj się. Damy radę. Przejdziemy na pewno. Sweet girls i One Direction są świetnymi zespołami. Ale wy na pewno skopiecie nam tyłki. :*"
Harry:" Hej mała. Denerwuje się jak nigdy. Mam nadzieję, że ty nie i podtrzymasz mnie na duchu. Kocham cię moja siostrzyczko. ;D''
Liam: Damy radę tak? Oczywiście, że damy radę. Długo ćwiczyliśmy i damy radę.
Niall: " Przez ten stres wyczyściłem lodówkę Harrego w nocy myślisz, że jego mama będzie zła?-Heh. Cały Niall mógłby jeść i jeść.
Zayn:" Ja tam się nie denerwuję. Trzeba być pewnym siebie. :)
Cece: "Damy radę mała. Zaśpiewamy i za tydzień śpiewamy jeszcze raz. I tak do finału. Sweet girls podbije świat!!
Caroline: Przez te nerwy zapominam chwytów do gitary do piosenki co mamy śpiewać ale na pewno damy radę. 3maj się. :*"
Odczytałam wszystkie sms'y i wstałam z łóżka. Wzięłam ciuchy i poszłam do toalety. Umyłam się. Wysuszyłam włosy. I ubrałam się. Później się przebierzemy. znaczy stylistki nas ubiorą. Poszłam do Harrego dziewczyny już tam były. Zadzwoniłam do drzwi i otworzyła mama Harrego.
-Dzieńdobry pani jest Harry?-z grzeczności zapytałam. Dokładnie wiedziałam, że jest w domu w swoim pokoju w chłopakami i dziewczynami. Chyba nawet Trina tam była.
-Cześć. Jeszcze się nie nauczyłaś. Do mnie mówi się po imieniu. Jeszcze raz.
-Cześć Anne. Jest Harry?
-Jest u siebie w pokoju.
Szłam do pokoju i po drodze napotknęłam się na brunetkę.
-Y przepraszam powinnam uważać.
-Ej to ty jesteś przyjaciółką Harrego. Wróciłam dziś rano jestem Gemma. Siostra Harrego.
-Ja jestem Victoria. Tak jestem przyjaciółką Harrego.
-Ej a ten Louis jest wolny? Jakie z niego ciacho.
-Nie ja jestem jego dziewczyną. Tak wiem, że z niego ciacho.
-Sorka nie wiedziałam. Troszcz się o niego. Bye. -brunetka zeszła ze schodów i wyszła z domu a ja wkroczyłam do pokoju Harrego.
-Co jest kurwa grane?-wskoczyłam do pokoju Harrego z udawaną złością. A oni patrzeli się na mnie z miną WTF?! Zaczęłam się śmiać.
-Co wy zrobiliście z moją grzeczną siostrzyczką. -Harry mnie tak do siebie przytulił, że nie mogłam oddychać i jeszcze głaskał mnie po całej twarzy. Każdy się śmiał nawet Louis.
-Ej bo mi dziewczynę udusisz. I gdzie znajdę takiego drugiego aniołka.-Louis podszedł do mnie i pocałował czule.
-Ej Louis. Tak sobie myślę, że to nie jest aniołek. Ale znaczy to że od aniołka ma skrzydełka a charakter ma diabełka.-Liam powiedział a Lou się na mnie spojrzał.
-Też tak myślę bo całuje jak diablica.-uśmiechnął się do mnie i skradł pojedynczego całusa. Wszyscy się zaśmiali. Do 14 byliśmy u Harrego w domu. Zabraliśmy potrzebne rzeczy i mama Harrego zawiozła nas na występ. Stylistki zrobiły nas na bóstwo chłopaków jeszcze nie widzieliśmy.
Cece miała tą sukienkę : śliczna
Caroline taką: cudowna
Ja taką: OMG?! Jak ja ładnie w niej wyglądam dziewczyny też przyznały mi rację.
Występowałyśmy po chłopakach. Oni też wyglądali. Wow. No po prostu zajebiście. Oni zakończyli swój występ i się do nas przytulili. Louis mnie czule pocałował i życzył powodzenia.
-Hej to ja jestem od życzenia Vicky powodzenia jak śpiewa. Na castingu też jej życzyłem powodzenia.
-To wszyscy możecie nam życzyć powodzenia. Cmoknęłam Lou w usta a Harrego w policzek i poszłam na scenę z dziewczynami. Zaśpiewałyśmy. Zeszłyśmy ze sceny i rzuciłyśmy się na chłopaków którzy stali za sceną.
-I widzisz wszystkim poszło świetnie. Będziemy mieszkać w tym samym domu a może i pokoju.-Louis zakręcił mną kilka razy i pocałował. Czekaliśmy jeszcze na to kto odpadnie a kto zostanie i będzie mieszkał w domu x-factora. Wreszcie wyczekany moment wszyscy wyszli na scenę.
-Do następnego etapu przechodzą. Taylor Song.- brunetka o mało co nie zemdlała na scenie a nasz dzielny i odpowiedzialny Liaś złapał ją. Jakież to romantyczne. Aww.- Matt Cardle, Rebecca Ferguson i -czyli jeszcze jedna osoba albo zespół.-Oh przepraszam myślałem, że to jeden zespół. Przechodzą One Direction i Sweet Girls. Gratuluje.-Płakałam ze szczęścia. Louis wskoczył na Harrego. Zaczął się wydzierać i skakać z radości mnie nawet wziął na barana i biegać po całej scenie.
-Jest! Udało się!-po tych słowach stanął i ucichł na chwilę.-Jedziemy po ciuchy.- złapał dwie osoby za rękę które stały obok niego. Wypadło na mnie i Liama który spokojnie rozmawiał z niejaką Taylor.
-Louis ja tu przeprowadzam rozmowę.-warknął Liam na Lou.
-Liam daj spokój dziś wieczorem z nią pogadasz. Tay też przeszła.
-Dlaczego ty do niej mówisz Tay?-zapytałam bo ja ją widzę pierwszy raz na oczy.
-Moja mama zna jej rodziców i często przychodziła z nimi do nas jak jeszcze mieszkała w Doncarster. Ej ej ej. Czy my się tu wprowadzamy do końca x-factora?
-Louis tak. Ale możemy się wprowadzić jutro kto jak woli. Taylor też się jutro wprowadza.
-Czyli mamy okazję do zrobienia pochlej party w jakimś klubie. Yeeaah!!-krzyknął Harry i ukazały się jego dołeczki.-Louis zrobił do niego minę bitch please, która mnie totalnie urzekła.
-Ta i ciekawe kto ci kupi ten alkochol hmm?-Louis powiedział do niego bo wiedział że chodzi o niego bo już traktują go jak pełnoletniego ale po chwili zrobił duże oczy i minę zbitego szczeniaka.-Czyli jak będę mieszkał w Londynie to nie będzie mnie w Doncaster czyli nie będę w domu nie będę widział moich siostrzyczek mojej mamy. Zadzwonie do niej.-Przyjechała po nas mama Harrego. Louis gadał ze swoją mamą i siostrami bite 2 godziny. Ja i dziewczyny poszłyśmy do mojego domu i miałyśmy się zamiar przebrać na pochlej party, które miało być godzinę później bo była 18. Ja oczywiście nie będę piła. Ktoś będzie musiał być trzeźwy żeby ich odprowadzić wszystkich do domu. Dziewczyny zostają u mnie na noc i rano pojadą po rzeczy i do domu x-factora.
-Ty ubierz to.-Cece robiła nam za stylistkę. Pierwsze słowa jako stylistka skierowała do mnie.
-Caroline ty to. A ja ubiorę to. Wiecie lepiej nie ubierać sukienek czy miniówek bo jak jakiś zbok się przyczepi. A chłopacy będą pijani to żaden nie pomoże.
-Ja bym nawet nie chciała. Bo te stylówy są zajebiste.-I się zaczęło grzeczna Victoria zmienia się w niegrzeczną Vicky. Dziewczyny nie zwracają na to, że przeklinam.
-No ja też. One są mega zajebiste.-Caroline już zdążyła się przebrać.
-No wiecie. Dla zajebistych dziewczyn zajebiste stylówy.
Chłopacy zadzwonili do drzwi z nami szła moja siostra ona też piła. Zaczęliśmy się śmiać bo ja i Lou mieliśmy takie same czapki. Ubrała czarną sukienkę i białe szpilki. Poszliśmy do klubu. Harry od razu zaciągnął mojego chłopaka do baru, żeby kupił mu drinka. Poszłam z nimi bo Lou nie chciał mnie puścić żeby mnie nikt nie podrywał.
-Ty też chcesz coś słońce?-Louis mnie zapytał. Za nami stała reszta chłopaków i dziewczyny.
-Nie. Dziękuje ale ktoś was tu musi pilnować.-odpowiedziałam.-wiecie jak troche będziecie pijani.-pocałowałam go w policzek.
-No dobra ale jak będziesz coś chciała to mów. Tylko jak co mam osiemnastkę skończoną. Bo ja mam urodziny 24 grudnia.
-Ok. Zaraz zaraz. 24 grudnia?
-Tak moja mama zrobiła mojemu tacie prezent na święta bo urodziłem się tydzień wcześniej.
-To moja mama zrobiła mojemu tacie taki sam prezent bo urodziłam się tydzień później.
-Czyli mamy w ten sam dzień urodziny? Świetnie!
-Jak będziemy najebani. Liam dzwoń po moją mamę to przyjedzie po nas. Ona nic nie powie.
Zaraz po kupieniu drinków i piw dla naszych przyjaciół Louis porwał mnie na parkiet tak samo zrobił Niall z Caroline, Harry z Cece i Zayn z Triną. Liam siedział przy stoliku.
-Louis pójdziesz mi kupić piwo? Jabłkowe najlepiej.
-Co tylko chcesz skarbie.-pocałował mnie i poszedł ja na chwilę poszłam do Liama.
-A ty nie pijesz?-zapytałam przyjaciela.
-Nie ja mam chorą nerkę. Nie mogę dużo pić co najwyżej piwo.-wskazał na wysoką szklankę z piwem, która należała do niego.-Ty możesz pić  spokojnie, jak coś to ja was będę pilnował.
-Ogólnie to ja nie piję. Nie lubię. Ale piwa też się napije tylko ja poprosiłam Lou żeby kupił mi jabłkowe.
Tylko wiesz spojrzałam na stolik Harrego, Nialla, Cece, Caroline i wygląda na to, że będą mieli pożądnego kaca.. -Louis przyszedł z moim piwem i wypiłam pół od razu. Louis się na mnie spojrzał ze zdziwieniem
-Podobno nie lubisz pić.-Liam odezwał się do mnie i zaśmiał się.
-Od czasu do czasu lubie i jak jest jakaś okazja.-Po 2 godzinach zabawy się trochę wstawiłam. Jak inni oprócz Li. Wyszłam na dwór się przewietrzyć. Jak pije jest w tym jeden plus. Jak jestem jak to sie mówi najebana w 4 dupy to nie rzygam. Zauważyłam jednego z moich przyjaciół i chłopaka mojej siostry. Po chwili zgromadził się koło niego dym.
-Zayn? -po takiej ilości alkocholu mogłam go z kimś pomylić. Jednak upewniłam się i to był on.
-Tak Tori?-odpowiedział pytając.
-Ty palisz?!-zapytałam podnosząc głos prawie krzycząc.-Trina wie?-zapytałam już trochę ciszej.
-Nie wie i na razie niech tak będzie.
-Masz jeszcze jakieś fajki?
-No prawie całą paczkę.
-Daj je.- wyciągnęłam rękę i na mojej dłoni pojawiła się paczka czerwonych malboro. Wyciągnęłam jednego papierosa a resztę włożyłam do kieszeni moich spodni.
-Ej co ty robisz?-zapytał.
-Nie będziesz palił. Rzucasz to.
-To po co ci ten jeden papieros?-zapytał i wskazał na moją rękę.
-Daj zapalniczkę.-wykonał prośbę odpaliłam papierosa i się zaciągnęłam zaczęłam się dusić.
-Ty chyba chcesz, żeby Louis mnie zabił, że dałem ci fajkę.-znowu się zaciągnęłam i już się nie dusiłam.
-To on wie, że ty palisz?!
-Tak chłopacy wiedzą i Ty. Trina, Cece i Caroline może dowiedzą się później. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę i poszliśmy się dalej bawić. Tańczyłam z Louisem i zachwiałam się i upadłam na ziemię. Louis zaczął się śmiać ale po chwili kiedy opanował głupawkę podniósł mnie. Po kilku drinkach i chyba po dwóch piwach urwał mi się film.

                                                  Liam.
No to pięknie. Każdy się dosyć wstawił. Nawet Victoria. Wooow. Porwała mnie do tańca bo Louis musiał odpocząć. Ona jest prześliczna ale to dziewczyna mojego kumpla. Jej uśmiech, jej śmiech, jej nieziemsko piękne oczy. Kiedy tańczyła ze mną czułem jakbym tańczył z aniołem. Niestety to nie trwało długo bo puścili wolną piosenkę i Vicky przejął Louis. Po godzinie zadzwoniłem po mamę Harrego. (Liam-L Anne-A)
A-Tak słucham?
L-Dobry wieczór pani z tej strony Liam Payne.
A-Ah Liam. Już mam po was przyjechać? I pamiętaj, że do mnie mówi się po imieniu.
L-No dobrze. Anne a skąd wiesz, że masz po nas przyjechać.
A-Harry zaproponował pochlej party? Tak?
L-No tak.
A-No to zaraz będę.
L-Dobrze.-Rozłączyłem się i zabrałem wszystkich przed klub w celu czekania na Anne. Po 5 minutach Anne zajechała pod klub. Van miał osiem miejsc. Harry usiadł z przodu. Za nimi Louis, Vicky, Cece a za nimi Niall Caroline i Zayn z Triną na kolanach. Dla mnie nie było miejsca. Najtrzeźwiejszy zaraz po mnie był Louis.Wziął Vicky na kolana i Usiadłem koło Cece która przesunęła się koło Vicky i Lou. Pojechaliśmy wszyscy do domu Harrego.

                                                    Louis
Pojechaliśmy pod dom Harrego. Vicky i Trina, Cece i Caroline szły do domu. Na szczęście ich mama spała. Odprowadziłem je bo widziałem jak szły. Śmiechu warte. Liam nie mógł ich odprowadzić bo był zajęty chłopakami.Otworzyłem im drzwi i weszły.
-Choć tu będziesz spał.-Vicky powiedziała do mnie i złapała za rękę.
-A twoja mama? Nie będzie miała nic przeciwko?
-Niee. Choć.-zgodziłem się bo nalegała. Byłem o wiele trzeźwiejszy od niej.
Cece i Caroline po cichu poszły do pokoju gościnnego. Trina do swojego a Ja nie wiedziałem gdzie się podziać. Tori wciągnęła mnie do swojego pokoju. Przestraszyłem się, że chce to zrobić. Znaczy nie że nie potrafię ale ona ma 16 lat. Poczekam jeszcze. Rok półtora. Rozebrała się. Była na staniku i bokserkach. Ubrała piżamę i potem zdjęła stanik. Podeszła do mnie i czule pocałowała. Odwzajemniłem pocałunek.
Położyła się do łóżka i przykryła się kołdrą.
-Choć tu.-zawołała mnie.
-Ale do ciebie do łóżka?-zapytałem bo zdziwiła mnie. Moja ukochana 16-latka.
-Nie kurwa na sufit. No jasne, że do mnie skarbie. Ściągnąłem spodnie  t-shirt i czapkę. Położyłem się obok niej a ona wtuliła się we mnie. Patrzyłem jeszcze na nią. Ona jest taka bezbronna. Chyba zauroczenie przechodzi w miłość do niej. Kiedy się całujemy czuję jak stado motyli rusza się u mnie w brzuchu. Nie spostrzegłem się kiedy zasnąłem bo Tori odleciała w krainę snów bardzo szybko.

___________________________________________________________________
I jak się podoba? Marzę o tym żeby mieć kilka komentarzy pod rozdziałami.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz